Dlaczego nie daję dzieciom cukierków na Halloween

Czas to w końcu powiedzieć wprost: nie daję dzieciom cukierków na Halloween. Nie kupuję dyń. Nie przebierałem się nigdy za zombie ani wampira. I nie planuję tego robić.

Nie dlatego, że jestem zrzędą, który nie lubi zabawy.

Dlatego, że duchy to nie zabawki.

Przez 20 lat pracy z energiami – nauczyłem się jednej fundamentalnej prawdy:

Duchy wiedzą, kiedy są traktowane poważnie (nawet z humorem), a kiedy robi się z nich cyrk. I reagują.

Święta czy kpina?

Halloween w swojej amerykańskiej formie to festyn. Plastikowe szkielety, śmieszne kostiumy, dzieci wykrzykujące „cukierek albo psikus”, dmuchane duchy przed domami.

To rozrywka. Show. Instagramowe zdjęcia z krwawym makijażem.

Ale duchy nie są rozrywką.

Kiedy w tym najbardziej wrażliwym czasie roku – gdy zasłona między światami jest najcieńsza – traktujesz duchową sferę jak park rozrywki, tracisz coś ważnego.

Wsparcie przodków.

To nie jest tak, że po imprezie halloweenowej nagle pojawi się demon. Nie przesadzajmy. Ale przodkowie – ta energia, która stoi za tobą – wycofują się. Przestają wspierać.

A to czujesz.

Co Polska wiedziała od wieków

W Polsce od wieków mieliśmy swój sposób. Zaduszki, Dziady. Cisza. Świece. Modlitwa.

Nasze babcie zapalały świece na grobach nie dla lajków, ale żeby światło widziały dusze w ciemności. Zostawiały miejsce przy stole dla zmarłych.

Nikt nie robił z tego żartu. Nikt się nie przebierał za ducha „dla śmiechu”.

Traktowano to poważnie. Bo to było poważne.

Dziś tę tradycję często spychamy na margines jako „babciny przesąd”. A potem z entuzjazmem przejmujemy amerykański import, bo „dzieciom fajnie”.

„Ale w grobie nikogo nie ma”

Słyszę to często. Nawet od ezoteryków.

„Po co iść na cmentarz? W grobie nikogo przecież nie ma.”

Mają rację – w grobie rzeczywiście nikogo nie ma.

Ale kiedy porządkujesz grób, zapalasz znicz, układasz kwiaty – robisz to dla energii rodu.

Grób to symbol. Most. Punkt zakotwiczenia przez który honorujesz tych, którzy odeszli.

Dlatego nie kpię z ludzi, którzy z pietyzmem przesuwają wiązanki i dbają o groby. Oni rozumieją coś fundamentalnego:

Szacunek dla przodków ma znaczenie.

Energia rodu – wsparcie, które czujesz w plecach

Według pism Wiecznego Słowa energia rodu znajduje się w okolicy ramion i pleców.

To dlatego o kimś, kto ma wsparcie, mówimy że „ma mocne plecy”. To nie metafora.

Kiedy ta energia jest silna – czujesz pewność. Stabilność. Jakby ktoś stał za tobą.

Kiedy ją lekceważysz – czy przez zaniedbywanie grobu, czy przez żartobliwe traktowanie duchów – słabnie ta ważna część twojej energii.

I czujesz to fizycznie. Brak stabilności. Ciągłe wątpliwości. Poczucie, że jesteś sam.

Wstyd przed swoimi tradycjami

Wiesz, co jest najsmutniejsze w tym całym Halloween?

To, że ludzie go obchodzą, bo wstydzą się swoich własnych tradycji.

Polska tradycja wydaje się „nudna”, „smutna”, „staroświecka”. Więc importujemy coś „fajniejszego” z USA.

Ale prawda jest taka: nie potrzebujesz dyń ani cukierków.

Masz świece. Masz cmentarz. Masz pamięć i ciszę. Masz wiedzę swoich przodków.

To wystarczy. I to jest silniejsze niż plastikowe duchy.

Kiedy przestaniesz się wstydzić swoich tradycji, przestaniesz potrzebować obcych.


Napisz do mnie. Powiedz mi, co o tym myślisz.

Czy jestem jedyną osobą, która tak to czuje?

Bartosz Kazibudzki

PS. Jeśli czujesz brak wsparcia, jakby „nikt nie stał za tobą”, albo fizycznie odczuwasz słabość w plecach i ramionach bez przyczyny medycznej – może warto sprawdzić energię rodu. Rozpoznanie energetyczne pokaże, co się dzieje.

Podobne wpisy